Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Paweł Małaszyński

Paweł Małaszyński

(ur. 26 czerwca 1976 w Szczecinku) – polski aktor.
Przez jakis czas mieszkał z rodzicami w Koszalinie. Uczył się w szkole podstawowej nr 36 w Białymstoku (budynek dzisiejszego 14 LO). Następnie zdał do V Liceum Ogólnokształcącego w tym samym mieście. Porzucił prawo po pierwszym roku, kiedy to uznał, że jego prawdziwym powołaniem jest aktorstwo. W wieku 22 lat zdobył indeks wrocławskiej PWST (za trzecim razem), którą ukończył w 2002 roku. Od 17 sierpnia 2002 roku ma żonę Joannę, 12 kwietnia 2004 urodził się ich pierwszy syn - Jeremiasz. Został laureatem nagrody przyznawanej przez czasopismo Viva dla najpiękniejszych sławnych ludzi "VivaNajpiękniejsi 2005".

Drugą pasją Pawła oprócz aktorstwa jest muzyka. Założył swój własny zespół Cochise, w którym śpiewa i pisze teksty.
...:::Zdjecia:::...
zdjecie1
zdjecie2
zdjecie3
zdjecie4


A teraz wywiad z Pawlem z gazety:
Twój Styl (2006)

Ani bezwzględny i zimny Grand Oficera, ani broniący się przed uczuciowym zaangażowaniem piękny Piotr z Magdy M. Potrafi płakać na filmach dla dzieci i nie w sobie nic z układnego yuppie. Niegrzeczny chłopiec? Przykładny mąż i ojciec? Gwiazda z przypadku czy aktor z powołania? O tym jaki jest naprawdę, Paweł Małaszyński opowiada Agnieszce Jastrzębskiej.

Do szkól aktorskich próbowałeś się dostać przez trzy lata z rzędu. Nie myślałeś, że się nie nadajesz?
- Oczywiście, przeszła mi przez głowę taka myśl, ale po niepowodzeniu na egzaminie w Warszawie, zdawałem jeszcze na "lalki" do Białegostoku, przeszedłem do drugiego etapu i poczułem że może cos w tym jest, skoro ktoś mnie zauwazył. "Dlaczego nie spróbować do Łodzi?", pomyślałem. Nauczyłem się nowych wierszy, pojechałem...

I...?
- I wróciłem.

Dlaczego?
- Trzeba byłoby zapytać komisji, ale byłem wtedy kompletnie zielony.

A skąd pomysł z aktorstwem? Po maturze zdawałeś na prawo.
- Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. I dostałem się na to nieszczęsne prawo w Białymstoku. Ale jaki usiadłem na zajęciach, posłuchałem... Kompletnie nie dla mnie. Czarna magia. Poszedłem na jeden egzamin. Z logiki. Nie wiedziałem o co chodzi. Więc pieprznąłem tym indeksem...

Rodzice nie robili wymówek?
- Nie wiem, czy oni tak naprawdę chcieli, żebym był prawnikiem .Byli a tyle tolerancyjni, że pozwalali mi realizować marzenia. Postanowiłem, że będę zdawać na aktorstwo. "Jak nie spróbuję, to kiedyś będę miał o to do siebie pretensje" myślałem..

Warszawa, Białystok, Łódź. Nie załamywały Cię te porażki?
- Pierwszego dnia był dół, ale potem spokój. Przyrzekłem sobie, że spróbuje ostatni raz, ale jeśli to ma być ostatnia próba, to się porządnie przygotuje. Zapisałem się do studium aktorskiego w Krakowie. Dopiero tam nauczyłem się stać na scenie. No i rok później dostałem się do szkoły we Wrocławiu.

A gdyby się nie udało?
-Znalazłem prace w biurze paszportowym, byłem kelnerem w hotelu Gołębiewski. Wiedziałem, co mnie czeka, jeśli się nie dostanę. Poszedłbym do wojska, a potem najprawdopodobniej do wyższej szkoły oficerskiej.

Tradycja? Twój tata jest wojskowym. Nie mogłeś żyć bez dyscypliny?
-W moi rodzinnym domu nie było wojskowego drylu. Miałem szczęśliwe dzieciństwo. Podwórko, dom, szkoła na trzy zmiany. Obiady w stołówce. Rodzice oboje w pracy. Młodsza siostra w przedszkolu....

Nie miałeś ochoty wyrwać się z tego zwyczajnego świata?
-Każdy kiedyś przechodzi przez to, że chce być gwiazdą rocka albo sławnym aktorem i chodzić po czerwonym dywanie. Mnie zafascynowało kino. Pierwszy raz poszedłem do niego, kiedy miałem cztery lata. Mieszkaliśmy wtedy w Lipsku nad Biebrza.

Pamiętasz, co to był za film?
-Chyba jakaś radziecka wersja "Robinsona Crusoe". Zabrali mnie starsi koledzy z podwórka. Wtedy zakochałem się w kinie i już co weekend chodziłem na poranki dla dzieci. Potem były "Godzille", "Gwiezdne wojny", "Indiana Jonesy". Ale sam nigdy nie występowałem. Żadnych akademii, konkursów recytatorskich. Wyjść na apelu i powiedzieć wierszyk? W życiu!

W końcu jednak stanąłeś na scenie. Kończysz szkole we Wrocławiu, jest rok 2002 i co dalej?
- Przypadki. Po festiwalu przedstawień dyplomowych, gdzie prezentują się absolwenci szkól aktorskich, nie było odzewu z żadnego z 30 teatrów, którym posłałem zaproszenia.

Chciałeś w którymś dostać etat?
- "Etat", ho, ho, ho. Marzyłem o jakimś gościnnym graniu, to wszystko. I pewnego dnia dzwoni do mnie dyrektor warszawskiego teatru Kwadrat. szukał wakacyjnego zastępstwa za Andrzeja Nejmana. Przyjechałem. Zacząłem grać gościnnie, a po pól roku dyrektor zaproponował mi etat. W jaki sposób mnie znalazł? Po prostu wziął moje zdjęcie ze sterty CV, które leżały na jego biurku.

Tak sobie to wyobrażałeś?
- Gdy jesteś aktorem, najpierw boisz się co będzie po szkole. Jeden z profesorów powiedział nam na zajęciach: jak nie ma cię w Warszawie, to cię nie ma wcale. Więc odkąd zacząłem studiować, jeździłem na castingi do Warszawy, nosiłem swoje zdjęcia do agencji. Teraz, po czterech latach, wiem jak to wygląda od podszewki.

Ruszyłeś do Warszawy za pracą?
-Zaraz po studiach wzięliśmy z Joanna ślub. Wspólnie postanowiliśmy się przeprowadzić. Wynajęliśmy kawalerkę. Żona znalazła pracę, ja chodziłem na castingi. W czasie, kiedy miałem występować w Kwadracie, dostałem głowa rolę w filmie , w "Białej sukience" Michała Kwiecińskiego.

Pierwszy film. Jak dostałeś role?
-Castingi trwały ponad miesiąc. Do roli księdza zostało dwóch kandydatów. Zaprosili mnie do ostatniej selekcji. Strasznie ją spaprałem. Musiałem przyjechać z Białegostoku .Wsiadłem do pociągu przed siódmą niewyspany. Wypadłem fatalnie. Byłem wściekły. Odpaść na tym etapie! Ale o dziwo, dostałem role.

Z Białegostoku przeniosłeś się niedawno. Nie tęsknisz?
-Bardzo. Mieszkam w Warszawie, ale tak naprawdę mój dom wciąż jest w Białymstoku. Kocham swoje osiedle. Na Słonecznym Stoku mieszkałem, odkąd skończyłem pięć lat. Tam się czuję najlepiej. Dlatego często uciekam do rodzinnego miasta.

Odpocząć?
- Robić wszystko to, czego nie robię w Warszawie. Białymstoku nie biegam, nie zamartwiam się. Spotykam się z przyjaciółmi, bawię się z synem, jestem z siostrą, rodzicami.

Idealny dzień z rodziną?
-Najzwyczajniejszy w świecie.

Czyli rano wspólna kawa....
-Nie piję kawy. Ale jest wspólne śniadanie. Z synem razem myjemy zęby, oglądamy bajkę .Idziemy na podwórko. Tylko pogadać jeszcze nie możemy, bo on ciągle nie chce. Leń.

Ślubną obrączkę nosisz zawieszona na szyi. Dlaczego?
-Nie chcę jej zgubić. Dlatego wisi na koralikach, które zawsze noszę. Istnieje zwyczaj, przesąd, że koralików nie można kupić sobie samemu, trzeba je od kogoś dostać. Te kupiła mi żona na festiwalu tatuaży.

Masz tatuaż?
-Nie. Zawsze chciałem sobie zrobić, ale nie wyszło. Coś małego ,co byłoby charakterystyczne tylko dla mnie.

Tak jak Twoja skórzana kurtka szyta na miarę?
-Jak mówił Sailor z "Dzikości serca" Lyncha: Ta skóra symbolizuje moją indywidualność i wiarę w osobistą wolność.

Czy Ty i Joanna przemierzyliście Polskę jak Sailor z Lulą Stany?
- Tak i jeszcze będziemy, ale już nie we dwoje tylko we troje. A jak masz 18,19 lat, musisz jeździć, zapuszczać się w nieznane, nie myśleć o konsekwencjach .Z Joanną jeździliśmy nad morze, spaliśmy pod gołym niebem, kiedy padało chodziliśmy do kina po parę razy na ten sam film.

Jesteście do siebie podobni?
-Często słyszymy, że wyglądamy jak rodzeństwo. Mamy te same doświadczenia. Znamy się od dziecka, mieszkaliśmy obok siebie na jednym osiedlu. Chodziliśmy do tej samej klasy w podstawówce, potem do liceum.

Kiedy Ci się spodobała?
-W liceum. Wcześniej jej nie dostrzegałem. Zresztą ona też za mną nie przepadała. Powiedziała mi to po latach.

Kto rządzi w domu?
-Nikt nie rządzi. Nie ma sztywnego podziału obowiązków. Kiedy trzeba cos zrobić, robimy. I tyle.

Nie uciekasz od prac domowych?
-Gdy mam wolny dzień, sprzątam całe mieszkanie. Włączam muzykę, podśpiewuję i układam sobie myśli w głowie. Lubię taką normalność.

Ale ostatnio masz chyba na rodzinną normalność niewiele czasu?
-Mam straszne wyrzuty sumienia. Ale coś za coś. Mam rodzinę, którą musze utrzymać. Na planie myślę o żonie, o synu. Często dzwonię. Teraz dużo pracuję. Kończę "Magdę M" i od razu zaczynam zdjęcia do "Tajemnicy twierdzy szyfrów", gdzie gram szpiega polskiego wywiadu w niemieckim mundurze, a równocześnie powracam jako Grand w kontynuacji "Oficera".

Byłeś w takiej sytuacji, kiedy musiałeś przyjąć role tylko dla pieniędzy?
-Po "Oficerze" miałem trudny czas. Słyszałem nawet głosy, że już nic nie zagram, bo zostałem zaszufladkowany jako gangster, mocny facet. Nie robiłem nic przez dziewięć miesięcy.

Czyli wolisz siedzieć miesiącami w domu niż pracować w telenoweli?
-To na pewno. Zresztą musieliby mnie ciągnąć na łańcuchu, a i tak bym go przegryzł (smiech). Wolę pracować spokojnie w teatrze i z tego czerpać przyjemność. Chcę doświadczać tego zawodu. Chcę się rozwijać. Zawsze maksymalnie się angażuję. Inaczej nie m sensu. Dlatego nie mam siły grac w 500 odcinkach.

Ale pieniądze są ważne?
-Ważnie, ale nie najważniejsze. To ostania rzecz o jakiej myślę przy przyjmowaniu ról. Nigdy nie zagrałbym w czymś, co mi nie odpowiada, tylko dlatego żeby zarobić. To się mija z moimi zasadami. Czasami się naginam, ale nie dam się molestować.

Żona się nie buntuje?
-Nie, żona mnie wspiera, pomaga w moich wyborach. Jest moim wielkim przyjacielem, rozumie wszystko.

Ci, którzy Cię znają, twierdzą, że jesteś zbyt wrażliwy do tego zawodu.
-Wściekam się, kiedy próbuje się ze mnie zrobić maskotkę albo towar. Nie jestem mlekiem w proszku.

Myślałeś, żeby to rzucić?
-Czasami mam pokusę, żeby zostać tylko w teatrze. Tam na pewno zawsze będzie moje miejsce. Teatr jest dla mnie najważniejszy.

Wracając do filmu, z tym zaszufladkowaniem w roli gangstera jakoś sobie poradziłeś.
-Żeby uciec od Granda, czarnego charakteru, najemnika z "Oficera", przyjąłem rolę w "Magdzie M". Kogoś takiego jak Piotr Korzecki jeszcze nie grałem .Za chwilę ucieknę od Piotra i włożę niemiecki mundur.

Ostatnio trafiłeś do szuflady z napisem "gwiazdy".
-Dla mnie gwiazda to Janusz Gajos, Andrzej Chyra. Maja wielkie doświadczenie i wiele znakomitych ról za sobą. Ja jestem młodym aktorem cztery lata po szkole, zagrałem w jednym filmie, dwóch popularnych serialach i ciągle się uczę. Nie uważam się za gwiazdę.

A w życiu? Też uciekasz z szuflad?
-Nie. Moja rodzinna szuflada bardzo mi się podoba. To mój azyl.

Popularność nie burzy tego azylu?
-Uderza w niego. Ale chciałem być aktorem, chciałem grać. Trzeba się przyzwyczaić do myśli, że 50 procent cię lubi, a 50 nienawidzi. Kocham i żyję po swojemu. Moje życie wygląda tak jak w milionach innych rodzin, różnica polega tylko na tym, że ja pokazuje się w telewizji. I dlatego ludzi interesuje, co jem na śniadanie.

Lubisz jednak mieć kontrolę....
-Wiem co mam i co mogę stracić .Lubię mieć poukładane, w głowie, w życiu. Wściekam się, gdy mi ktoś burzy te klocki. Choćby nawet nie wiem jak intratne propozycje, trzeba zachować dystans. Bo łatwo stracić kontrolę, popełnić błąd. Nigdy nie podejmuję decyzji pochopnie. No, chyba że kupuję filmy na DVD

Jaki jest Twój ulubiony?
-Ostatnio wróciłem do filmów z lat 60.,70.:Peckinpaha, Lumeta, do klasyków. Oglądam Steve'a McQueena, Dustina Hoffmana, młodego Pacino. Kiedy w czasach licealnych włóczyliśmy się po Polsce, w kinie w Łazach na okrągło oglądaliśmy "Pulp Fiction" i "Urodzonych morderców". Ale jeśli miałbym wskazać jeden tytuł, do głowy przychodzi mi "Fight Club". Wbił mnie w siedzenie.

Chciałeś, jak główny bohater, wyrzucić wszystkie meble przez okno i uwolnić się od wszelkich uwikłań?
-Pewnie. Kiedyś moim marzeniem było wejść do sklepu z telewizorami i wszystko rozwalić (śmiech)

A zdarza ci się płakać?
-O, dosyć często. Kiedy widzę, że dzieje się krzywda dziecku, trudno mi wtedy panować nad emocjami. Płaczę na bajkach. Na "Królu Lwie" byłem w kinie pełnym dzieciaków i chlipałem. Wzrusza mnie też muzyka....

Jacyś idole?
-Hey. Wielki zespół. Sama osoba i potężny talent Kaśki Nosowskiej nie do opisania. Wychowałem się na ich płytach. Ale też na muzyce z lat 60.:Jefferson, Airplane, Janis Joplin, The Who, Hendrix, The Doos. Potem Led Zeppelin, trochę glam rocka, pierwsze płyty Black Sabbath...

To własne poszukiwania, czy ktoś Cię przez tę muzykę prowadził?
-W domu zawsze była muzyka. Tata miał zespól bigbitowy. Słuchałem z jego płyt Czerwonych Gitar, Niemena, Breakoutów. W podstawówce odkryłem Queen,U2, a wreszcie grunge, który zmienił moje patrzenie na muzykę. Potężne durzenie Nirvany, Soungarden, Alice in Chains. No i przede wszystkim Pearl Jam. Był grudzień 1992, wyszedł album "Ten". Dostałem go od taty pod choinkę. To była chyba moja pierwsza płyta kompaktowa. Kiedy słyszałem ich "Jeremy", przygniotło mnie.

Twój syn dostał imię ze względu na tytuł tej piosenki?
-Coś w tym jest. Ten utwór od początku robił na mnie wrażenie. Zawsze, kiedy mówiliśmy o dzieciach, chcieliśmy z moją dziewczyną, teraz już żoną, nazwać syna Jeremiasz.

Byłeś przy porodzie?
-Chciałem .Miałem harmonogram ułożony tak, żebym mógł być. Ale Jeremiasz się pospieszył, a ja byłem wtedy a planie Teatru Telewizji.

Czego uczy Cię ojcostwo?
-Odpowiedzialności. Przestajesz być ważny, przestajesz się liczyć. Ważne jest szczęście dziecka i jego dobro. Poza tym cos zmienia się w psychice, człowiek zaczyna bardziej na siebie uważać. Chciałbym przestać palić. Ciągle nie mogę rzucić, choć wiem, że to zabija. Ale, cholera, lubię palić.

To dlatego twierdzisz, że umrzesz młodo? Skąd to przeświadczenie?
-(śmiech) Zawsze je miałem. Wiem, to głupie, ale przychodzą mi do głowy czarne myśli. Ale ja nie mam ochoty odchodzić, chciałbym tyle rzeczy zobaczyć, doświadczyć. Może ktoś za sto lat nakręci film, w którym chciałbym zagrać, może chciałbym się przekonać czy lodowce stopnieją. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale ogromnie mnie ona ciekawi.


kiniuska 10/03/2007 11:44:14 [Powrót] Komentuj



1 etap już się rozpoczął
Amy 11/03/2007 15:48:19
| brak www IP: 83.6.169.56

hey fajny szablon ale szkoda ze jak chodze na ten blog to mi sie ciagle komp zawiesza :/ ale coz pzdr 4 you
Marta 11/03/2007 14:34:53
| brak www IP: 62.111.206.200






Księga gości
Zobacz // Napisz



Archiwum
2007
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń




Links
Stardoll
gify
Fajne gierki
Bajka o tobie
Kartki
VIVA
Moj blogasek
Blogas Gosi
Blogas Pauli
Blogasek mizgasia o US5
Oficjalny blog BLog 27






Design by Aniq